Czy warto defragmentować dysk twardy?

Przemysław Kocięcki
Czy warto defragmentować dysk twardy?

Każdy komputer do działania potrzebuje kilku elementów. Jednym z nich jest jakiś rodzaj pamięci masowej - może to być dysk twardy (HDD) lub półprzewodnikowy (SSD); może być wewnętrzny lub zewnętrzny, ale jakiś być musi. Dysk, tak jak każdy element komputera, z biegiem czasu traci swoją efektywność. W miarę eksploatacji dysk zużywa się i psuje, pojawiają się uszkodzone sektory, dysk zaczyna odmawiać współpracy, z wnętrza dysku zaczynają wydobywać się dziwne klekoty i zgrzyty.

Jednym z problemów, z jakimi borykają się posiadacze HDD jest fragmentacja plików. Na czym polega to zjawisko?

Na czym polega fragmentacja dysku twardego?

Fragmentacja jest głównie problemem użytkowników systemu Windows, który korzysta z systemu plików NTFS (dawniej FAT, który z fragmentacją miał jeszcze większy problem). Z racji rynkowej popularności Windowsa jest to zjawisko, z którym styczność ma większość z nas.

W przypadku Linuxa i jego ext2/3/4 fragmentacja wprawdzie również występuje, ale jej negatywne skutki są zminimalizowane do stopnia, w którym defragmentacja (sortowanie pofragmentowanych plików) dysku staje się praktycznie zbędna.

Tradycyjne dyski magnetyczne (HDD) wyposażone są w talerz przechowujący dane i w igłę służącą do zapisu i odczytu tych danych. Gdy dysk pracuje, talerz obraca się a igła przesuwa z góry na dół - zupełnie tak, jak ma to miejsce w przypadku gramofonów.

podobieństwo hdd do gramofonu

W przypadku NTFS/FAT gdy instalujemy nowy program, jego pliki zapisywane są na talerzu sekwencyjnie, wypełniając kolejno wszystkie dostępne sektory - dzięki temu pliki są uporządkowane, a dostęp do nich jest szybszy i program działa sprawniej; igła nie musi szukać plików rozrzuconych po całym dysku.

Tyle teorii - w praktyce wygląda to nieco mniej różowo. Jeśli program będzie musiał zapisać nowe dane, z których będzie musiał później korzystać, zapisze je w kolejnych wolnych sektorach. Ale przecież nie ma gwarancji, że od czasu instalacji tego programu nie zapisano na dysku żadnych nowych plików. W rezultacie mamy sytuację, w której program zapisany jest na dysku w jednym ciągu, później następują ciągi danych innych programów i dopiero później znajdzie się kolejna porcja danych pierwszego programu.

Podobna sytuacja będzie miała miejsce, gdy usuniemy jakiś program z dysku - zostawimy w ten sposób lukę, która będzie mogła zostać nadpisana nowymi danymi innych programów. I właśnie tym jest fragmentacja - porozrzucaniem plików na dysku.

Powstawanie fragmentacji można zobrazować następująco (kolorami oznaczono pliki należące do różnych programów):

zasada działania fragmentacji plików

Czy regularna defragmentacja jest konieczna?

Fragmentacja postępuje z czasem, a na szybkość jej rozwoju ma wpływ intensywność korzystania z dysku. Jeśli często zapisujesz/usuwasz dane, fragmentacja szybciej stanie się problemem, z którym będzie trzeba się uporać.

Defragmentację warto wykonać, jeśli komputer wolno działa - wysoki stopień fragmentacji może być jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy. Ponadto warto to robić regularnie i w miarę często - jeśli defragmentację będziemy robić zbyt rzadko, wówczas może ona trwać ponad 10 godzin. Jeśli natomiast będziemy robić ją raz w miesiącu, to proces zajmie najwyżej kilkanaście minut. Jednocześnie nie ma żadnych przeciwwskazań do częstego defragmentowania dysku, możemy to robić choćby i codziennie.

A co z dyskami SSD?

Dane na SSD wbrew powszechnym przekonaniom również ulegają fragmentacji, jednak z racji swojej budowy (brak mechanicznych części), fragmentacja na SSD praktycznie nie ma żadnego negatywnego wpływu na szybkość działania dysku. Pliki odczytywane są znacznie szybciej niż na HDD, dlatego wpływ defragmentacji na wydajność SSD jest marginalny.

Ponadto odradza się defragmentowanie SSD - komórki pamięci w dyskach półprzewodnikowych mają ograniczoną żywotność. Po wykonaniu pewnej liczby cykli zapisu/usuwania informacji z komórki, komórka zaczyna tracić swoje właściwości i przestaje spełniać swoją rolę. Defragmentacja polega na wielokrotnym usuwaniu i zapisywaniu danych w innych miejscach dysku - takie działanie przyspiesza śmierć SSD, nie dając w zamian zauważalnej poprawy wydajności.

Jak wykonać defragmentację?

W Windowsie narzędzie do defragmentacji dysku było obecne już od bardzo dawna; jednocześnie w wersjach starszych niż XP znacznie lepiej sprawdzały się specjalne programy firm trzecich. Od Visty w górę, systemowy defragmentator działa dobrze i w zupełności wystarcza do zachowania porządku na dysku. Defragmentacja w nowszych wersjach Windowsa jest wykonywana automatycznie - co tydzień lub co miesiąc. Jeśli jednak komputer wolniej działa, można też spróbować wykonać ją ręcznie.

Mamy dwie opcje - skorzystać z wbudowanego defragmentatora, lub pobrać odpowiednie narzędzie z internetu.

Znalezienie wbudowanego narzędzia od Visty w górę jest banalne - wystarczy wcisnąć klawisz Windows i w szukajce wpisać 'defrag'. Na liście wyników powinien pojawić się odpowiedni program. Jeśli się nie pojawi, to - podobnie jak w XP - trzeba udać się do:

Mój Komputer->Właściwości->Narzędzia->Defragmentacja.

Narzędzie jest proste w obsłudze - wystarczy zaznaczyć interesującą partycję i zacząć optymalizację/defragmentację.

Jeśli zdecydujemy się na skorzystanie z narzędzia innej firmy, to mamy w czym wybierać. Można tu wymienić chociażby Auslogics Disk Defrag, Defraggler czy O&O Defrag - każde z tych narzędzi posiada zarówno wersję darmową jak i płatną. Sposób ich użycia jest - podobnie jak w przypadku narzędzia Windows - intuicyjny.

Zdjęcia: Pixabay, Pixnio, własne

Blog Comments powered by Disqus.