Podsumowanie targów CES 2019

Przemysław Kocięcki,

W dniach 8-11 stycznia w Las Vegas odbyły się największe na świecie targi elektroniki i nowych technologii, Consumer Electronics Show 2019. W czasie trwania imprezy ponad 4500 firm związanych z branżą IT prezentowało uczestnikom swoje najnowsze osiągnięcia, zapowiadało nowe urządzenia i prezentowało prototypy unikalnych rozwiązań. W dzisiejszym artykule podsumowujemy najciekawsze informacje z CES 2019.

Consumer Electronics Show 2019

Targi CES cieszą się 50-letnią tradycją. To tam przedstawiane są nowe technologie i urządzenia kształtujące naszą rzeczywistość. Wśród największych innowacji zaprezentowanych na CES na przestrzeni lat można wymienić odtwarzacze CD, radio satelitarne, Blu-ray, telewizory OLED, autonomiczne samochody, drukarki 3D czy ekrany o rozdzielczości 4K. A co ciekawego pokazano w tym roku?

Nowe karty graficzne - RTX 2060 od Nvidii...

Nvidia pochwaliła się nowym modelem karty graficznej stworzonej w architekturze Turing i 12-nanometrowym procesie. To RTX 2060, najbardziej przystępna cenowo karta wspierająca technologię śledzenia promieni światła (ang. Ray Tracing). Wydajność nowego RTXa można porównać do GTX 1080, co w połączeniu z jego oficjalną ceną 1619 zł (przynajmniej w przypadku modelu referencyjnego, dostępnego bezpośrednio na stronie Nvidii) czyni kartę niezwykle opłacalną alternatywą w średnio-wysokim segmencie cenowym - za najtańsze modele nowych GTX 1080 trzeba zapłacić przynajminej 2200-2300 złotych.

Wadą nowej karty może być fakt, że posiada jedynie 6 GB pamięci GDDR6, przez co jeśli wymagająca gra zostanie uruchomiona na maksymalnych ustawieniach graficznych i w wysokiej rozdzielczości, może mieć problem z płynnością przy włączonym Ray Tracingu - mimo jego teoretycznej obsługi.

Karta trafi do sprzedaży 15 stycznia.

... oraz Radeon VII od AMD

Główny konkurent Nvidii, AMD, nie śpi i również zaprezentował nową kartę graficzną. To Radeon VII, który ma rywalizować z RTX 2080. Jego największą siłą ma być prawie dwukrotnie mniejszy proces technologiczny, niż ma to miejsce w kartach "zielonych" - zaledwie 7 nanometrów. W przeciwieństwie do RTX nie doświadczymy tu wsparcia dla śledzenia promieni. Biorąc pod uwagę fakt, że ceny układów mają być zbliżone, możemy spodziewać się znacznie lepszej wydajności w stosunku do ceny. Zdaniem dyrektor generalnej AMD Lisy Su, Ray Tracing nie oferuje graczom niczego ciekawego, dlatego firma skupiła się na zapewnieniu maksymalnej wydajności w grach. Jednocześnie Lisa Su nie wyklucza implementacji RT w przyszłości, gdy więcej gier zacznie z niego korzystać i okaże się, że grafika z RT jest wyraźnie lepsza.

Karta ma pojawić się w sklepach już w lutym i ma być zaledwie jedną z wielu propozycji, jakie AMD przygotowało w tym roku dla graczy.

Obok nowego GPU, AMD w niedługim czasie zamierza również wypuścić na rynek kolejną generację procesorów Ryzen (Ryzen 3000). Te także będą oparte o litografię 7 nm.

Procesory 10-nm od Intela

Intel niezwykle długo kazał czekać na konkretne informacje odnośnie procesorów 10 nm. W październiku można było nawet przeczytać plotki, jakoby Intel miał zupełnie porzucić ten pomysł. Na szczęście podczas CES 2019 firma rozwiała wszelkie wątpliwości - długo oczekiwane procesory Ice Lake są już w drodze, choć pierwsze modele z nowej generacji pojawią się nie prędzej niż za kilka miesięcy. Dla dobra rynku miejmy nadzieję, że Intel przygotował coś więcej, niż jedynie usprawniony proces technologiczny, bo akurat pod tym względem firma została dosłownie zmiażdżona przez AMD.

20-kubitowy komputer kwantowy

20 kubitów może nie brzmi imponująco, zwłaszcza, jeśli przypomnimy sobie, że IBM już w 2017 zaprezentowało komputer z 50 kubitami, a Google w marcu 2018 zapowiedziało komputer 72-kubitowy. Tym razem nie chodzi jednak o ilość, a o jakość - współcześnie fizyczna reprezentacja kubitów jest bardzo wrażliwa na otoczenie, które może powodować występowanie błędów w obliczeniach. Celem IBM była jak najlepsza korekcja tych błędów i stworzenie stabilnego komputera, który mógłby być sprzedawany w sklepach w postaci konsumenckiej. Stąd również niezwykła dbałość o szczegóły w kwestii designu - IBM Q System One, bo tak nazwano nowy komputer, sprawia wrażenie niemal dzieła sztuki.

Zwijany telewizor OLED od LG

Coraz częściej widzimy ekrany wykonane z giętkich materiałów, ale LG poszło o krok dalej i stworzyło 65-calowy rozwijany telewizor OLED. Telewizor domyślnie zamknięty jest w solidnym podłużnym opakowaniu i na pierwszy rzut oka wygląda jak swego rodzaju półka czy inny podobny mebel. Jednak po wciśnięciu przycisku zaczyna się dziać magia - górna pokrywa obudowy odsuwa się, a z wnętrza powoli i majestatycznie wyłania się - niczym zaprzeczająca grawitacji roleta - w pełni funkcjonalny ekran OLED, który zdaniem LG wyświetla obraz równie dobrze, co konkurencyjne tradycyjne telewizory. Po skończonym seansie telewizor można zwinąć z powrotem oszczędzając miejsce.

Smartfony ze składanym ekranem

Skoro jesteśmy przy giętkich ekranach, nie sposób nie wspomnieć też o smartfonach korzystających z podobnych rozwiązań. Smartfony ze składanym ekranem przedstawiła zarówno firma Royole (której urządzenie mogliśmy zobaczyć już kilka miesięcy temu i która jako pierwsza na świecie pokazała smartfona tego typu), a także w pełni funkcjalny sprzęt Samsunga (wcześniej, prawdopodobnie pod presją czasu ze strony Royole, firma pokazała jedynie prototyp). O ile produkt Royole sprawiał raczej wrażenie niedopracowanego i mającego problem z poprawnym reagowaniem na dotyk, przez co wielu ludzi miało odnośnie samego pomysłu składanych telefonów raczej mieszane uczucia, to Samsung ze swoim Galaxy X (lub Galaxy F) pokazał, że taki smartfon może mieć sens.

Pecet udający laptopa - Alienware Area-51M

Jednym z największych problemów z jakimi borykają się gracze korzystający z laptopów gamingowych jest fakt, że w takich laptopach możliwości rozbudowy ograniczają się zwykle do wymiany dysku czy dołożenia kilku GB pamięci RAM. Alienware, gamingowa marka Della, wychodzi naprzeciw oczekiwaniom graczy. Firma na CES 2019 pokazała laptopa Area-51M, który ma pozwalać na wymianę podzespołów - zarówno procesora, jak i karty graficznej. Najtańsza wersja ma kosztować około 2500 dolarów. W tej cenie w laptopie zamontowana zostanie karta graficzna RTX 2070, procesor i7-8700, 1-terabajtowy dysk twardy i 8 GB pamięci RAM. Droższe modele będą posiadały RTX 2080, i7-9700K lub i9-9900K, a także matrycę FullHD 144 Hz (w przeciwieństwie do 60 Hz z tańszego wariantu).

Gogle VR z natywnym śledzeniem ruchu oczu - HTC Vive Pro Eye

HTC przedstawiło pierwsze gogle wirtualnej rzeczywistości z domyślnie wbudowaną technologią śledzenia kierunku, w którym patrzy użytkownik. Eye tracking może być wykorzystany do nawigowania za pomocą wzroku, a także do tworzenia bardziej realistycznego obrazu poprzez wyostrzanie punktu w którym patrzymy i rozmywanie obrazu w miarę oddalania się od tego punktu - zupełnie jak ma to miejsce w rzeczywistości. Cena nowych gogli nie jest jeszcze znana, ale zwykłe Vive Pro kosztują 800 dolarów. Można się więc spodziewać, że wariant Eye będzie droższy o przynajmniej kilkadziesiąt dolarów. Urządzenie ma trafić do sprzedaży w drugim kwartale tego roku.

Latająca taksówka od Bella - Nexus

O latających pojazdach mogących nas szybko i tanio przenieść z jednego końca miasta na drugi całkowicie unikając w ten sposób zakorkowanych ulic mówi się na poważnie już przynajmniej od kilkunastu lat. Wygląda na to, że w niedalekiej przyszłości wreszcie zobaczymy latające taksówki. Partner Ubera, Bell, zaprezentował koncept futurystycznie wyglądającego pojazdu Nexus, który ma być wykorzystywany przez firmę do świadczenia usług transportowych. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwsze loty testowe przerośniętego 6-śmigłowego drona odbędą się już w 2020 roku.

Inteligentna muszla klozetowa od Kohlera - Numi 2.0

Na koniec warto wspomnieć o jednym z bardziej nietypowych i wymyślnych urządzeń zaprezentowanych na CES 2019. Technologia wkracza do naszych łazienek - Kohler zaprezentował toaletę zintegrowaną z asystentem głosowym Alexa. Toaleta posiada wbudowany bidet, podgrzewaną deskę i możliwość ogrzania stóp, a wszystko to wzbogacone kolorowymi LEDami. Każdą z tych funkcji można kontrolować za pomocą głosu, a dzięki wbudowanym głośnikom można również zapytać o pogodę, posłuchać muzyki czy poznać najświeższe wiadomości. Niestety nie każdy będzie w stanie pozwolić sobie na efektowne i efektywne korzystanie z łazienki bez użycia rąk - cena inteligentnej toalety to aż 7000 dolarów.

Zdjęcie: Digital Trends