Nowe australijskie prawo może osłabić bezpieczeństwo globalnego internetu

Przemysław Kocięcki
Nowe australijskie prawo może osłabić bezpieczeństwo globalnego internetu

Australijski rząd chce wprowadzić nowe prawo, według którego przedsiębiorstwa będą zmuszone na żądanie przekazać władzom informacje wysyłane przez użytkowników nawet wtedy, gdy informacje te są w pełni szyfrowane. Jeśli firma nie będzie w stanie odszyfrować zakodowanych danych, wówczas będzie na niej ciążył obowiązek stworzenia narzędzia, które to umożliwi. Ze względu na globalny charakter internetu, taka zmiana w prawie będzie miała wpływ nie tylko na Australijczyków, ale i na resztę świata.

Nowe prawo zwane Assistance and Access Bill to poważny cios wymierzony nie tylko w anonimowość użytkowników, ale i ich bezpieczeństwo w sieci. Choć ustawa jest skierowana głównie przeciwko terrorystom i ma pozwolić na skuteczniejszą walkę z nimi, to warto pamiętać, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

Jeśli rząd Australii zmusi firmy do tworzenia narzędzi specjalizujących się w łamaniu zabezpieczeń sieciowych, wówczas powstaje ryzyko wykorzysania gotowych narzędzi przez nieupoważnione podmioty do własnych celów, a stąd już tylko krok do globalnego chaosu. Hakerzy będą mieli gotowe rozwiązania podsuwane pod sam nos - naiwnością jest wiara, że kod takich narzędzi nie dostanie się prędzej czy później w ręce przestępców.

Ponadto Australia jest członkiem programu Five Eyes, zapewniającego swobodny przepływ danych wywiadowczych - do programu należą również USA, Wielka Brytania, Nowa Zelandia i Kanada. Narzędzia deszyfrujące stworzone na żądanie rządu Australii trafią więc bezpośrednio w ręce innych państw.

Firmy, które nie podporządkują się nowym wymaganiom, będą musiały liczyć się z koniecznością zapłacenia grzywny - jej kwota może sięgać 30 milionów złotych.

Blog Comments powered by Disqus.